You are currently viewing Literatura – nie dla idiotów
literatura, nie dla idiotów, tokarczuk

Literatura – nie dla idiotów

Literatura jest nie dla idiotów.
Jak noblistka coś powie, to… prosto z mostu.

– Powiedzmy sobie szczerze – literatura nie jest dla idiotów. Ja nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają czytać i że moje książki mają iść pod strzechy. Wcale nie chcę, żeby szły pod strzechy. Literatura nie jest dla idiotów, żeby czytać książki, trzeba mieć jakieś kompetencje, wrażliwość pewną, rozeznanie w kulturze. Książki, które piszemy, są gdzieś zawieszone, zawsze się z czymś wiążą.

Olga Tokarczuk, wypowiedź podczas festiwalu Góry Literatury w Nowej Rudzie, lipiec 2022 r.

Ludzie myślą, że aby czytać książkę, wystarczy…. czytać.; że do samego aktu czytania nie potrzeba nic więcej, oprócz znajomości liter. Gdyby tak było, do nauki języków obcych wystarczyłoby nam nauczyć się liter i dźwięków. Dla czerpania przyjemności i mądrości z czytania, tak jak z mówienia w obcym języku, potrzebna jest wiedza i doświadczenie. Inaczej czyta książkę czwartoklasista, który dopiero uczy się szukać treści pod warstwą przygodową, a inaczej czyta znawca literatury.

Ja polecam do nauki czytania – klasyków.

Nie chodzi mi tyle o kanon, co o posiadanie wspólnego, ważnego doświadczenia z czytania. Klasycy tworzą książki, które podlegają „zaczytaniu”, ich strony wysypują się z okładek, bo stale znajduje się w nich coś ważnego, intymnego, bliskiego. Czytelnik odciska swój ślad w ważnym, kulturowym akcie.

Oczywiście, jeśli o rozeznaniu w kulturze mówimy tylko w kategoriach czytania, to tracimy wiele z doświadczenia. Ważną częścią naszej kultury są filmy i seriale, gry komputerowe, fotografie i plakaty. One też zostawiają swój odcisk w świecie. I silnie konkurują z książkami. Wymagają podobnych kompetencji i doświadczeń, aby zostać właściwie odczytane.

Klasyczna literatura. Dlaczego warto czytać klasyków?

Po pierwsze, trudno się z nimi kłócić – bo autorzy raczej nie żyją. Dzieło, które stworzyli jest, jakie jest i inne nie będzie. Można do niego wracać – i nic się w nim nie zmieni. Może się za to zmienić rozumienia dzieła przez czytelnika. Za to właśnie kochamy klasyków: każda kolejna lektura bywa/najczęściej jest/ tak samo odkrywcza, jak za pierwszym razem.

Po drugie, można do woli i bez konsekwencji analizować postępowania bohaterów klasycznych historii. Nikt z żyjących się za nimi nie wstawi, a nawet jeśli, to kłótnie raczej nie skończą się dramatem. O „Weselu” Wyspiańskiego możemy dyskutować do woli – nie to, co o „Marsz Polonia” Jerzego Pilcha. Zbyt wiele realnie istniejących osób poddano w tej pozycji ocenie, aby się nie pobić. Książka utknęła gdzieś między bardziej strawnymi dziełami autora, ale wierzę w to, że potomni ją odkryją i będą żywo dyskutować. Bez obaw o własne zdrowie i życie.

Po trzecie, dzieła klasyczne, to są zwykle zadbane, językowo, stylistycznie, pod kątem edytorskim, publikacje. Współcześnie mamy tendencję do bagatelizowania formy, jaką jest książka, a tymczasem naprawdę dobrze czyta się książkę, bardzo dobrze przygotowaną do czytania.

Dlatego powtarzam za Italo Calvino:

Lepiej jest czytać klasyków, niż ich nie czytać.

Italo Calvino, Po co czytać klasyków, Warszawa 2021, str.17

I cieszę się, że słowa Olgi Tokarczuk wywołały burzę. Szkoda, że piękna rozmowa o literaturze przedostała się do opinii publicznej, jako rozmowa o klasizmie. Ile osób z dyskutujących odda swój czas, aby naprawdę zapoznać się z treścią wydarzenia?

A książki Olgi Tokaruczuk, to szczególny rodzaj rozrywki – intelektualnej. Bez przygotowania nie ogarniesz – a nie ogarniesz, jeśli zbijałeś bąki na polskim przez całą edukację. A że to robiłeś, wiemy dobrze obydwoje – teraz się nie oburzaj, że nie mieścisz się w grupie docelowej noblistki.

Dodaj komentarz